II edycja: 459 409 uczestników

1 czerwca 2017 r. o godz. 10. pobito rekord w czytaniu w jednym momencie. W drugiej edycji akcji „Jak nie czytam, jak czytam” udział wzięło 459 409 osób z całej Polski, a biblioteki ponownie zorganizowały największą akcję czytelniczą w Polsce.

W porównaniu z zeszłym rokiem wzrosła nie tylko liczba czytających (o ponad 26 tys. osób), lecz także miejscowości i organizatorów. Otrzymaliśmy 2306 sprawozdań, a zaangażowanych instytucji było jeszcze więcej.

Za sukcesem akcji stały z reguły biblioteki szkolne i szkoły, często łączące siły w ramach danej miejscowości z innymi organizacjami (rekord pobiły Katowice, gdzie zebrało się 35 podmiotów). Chętniej, niż w zeszłym roku, uczestniczyły biblioteki publiczne (81) i pedagogiczne (17). Pomagały m.in. ośrodki kultury, młodzieżowe ośrodki wychowawcze, świetlice środowiskowe, księgarnie, organizacje pozarządowe, firmy.

 

„Połóżcie się wygodnie…”

Bardziej, niż sam rekord, cieszy charakter tych imprez. Nie byłoby nic gorszego, niż kolejny pretekst do utożsamiania książki z przymusem. Na zdjęciach i filmach widać, że uczniowie – zgodnie z naszym hasłem – naprawdę mogli „miło sobie poczytać”.

Akcje były jeszcze bogatsze w atrakcje, a co najważniejsze – widać w nich duży wkład dzieci i młodzieży, luz, swobodę, humor. Brak ideologicznych podtekstów zjednuje zwolenników. Normą staje się zapraszanie rodziców, do czego gorąco zachęcamy. Angażowali się także studenci, przedszkolaki, seniorzy, a nawet osadzeni w Zakładzie Karnym w Płotach.

 

Ilu organizatorów, tyle pomysłów

Regulamin „Jak nie czytam, jak czytam” celowo nie zawiera ograniczeń, by każdy mógł zrealizować akcję zgodnie ze swoimi możliwościami. Czytano w szkołach: w klasach, na korytarzach, salach gimnastycznych i boiskach. Czytano w miejscach publicznych: na stadionach, ulicach, w parkach, centrach handlowych, amfiteatrach, autobusach, restauracji Mc Donald’s i w ZOO. Czytano na wycieczkach: na statkach, plażach, Rusinowej Polanie i Sarniej Skale w Tatrach.

Niektórzy po prostu czytali i dokumentowali to zdjęciem, inni organizowali całe obchody, łącząc je często ze świętowaniem Dnia Dziecka. Były inscenizacje teatralne, quizy, konkursy recytatorskie, wystawy prac plastycznych, rywalizacje klasowe, maratony czytelnicze, pokazy taneczne i zawody sportowe z literaturą w tle. Akcje ubarwiało przebieranie się za postaci z książek. Dla części placówek była to okazja do podsumowania wcześniejszych programów i konkursów czytelniczych. Jeszcze popularniejsze, niż rok temu, stało się organizowanie pikników rodzinnych, integrujących wokół biblioteki lokalną społeczność. Setki placówek do udokumentowania akcji wykorzystały drony, co dało okazję do komponowania „żywych” napisów.

Brak tu miejsca, by wymienić wszystkie atrakcje. Najważniejsze, że zgodnie z celem akcji, pozostawią one u uczniów pozytywne wspomnienia związane z książką.

 

Tak naprawdę chcieliśmy sprawić, by cała szkoła rozłożyła się na trawie i wspólnie poczytała. By uczniowie, którzy na co dzień czytają, zobaczyli, że nie są jedyni, a ci którzy tego nie robią, mieli okazję spróbować, złapać kontakt z biblioteką, wejść w krąg czytelników.

 

Wyjdźmy w miasto

W wielu miejscowościach akcja miała bardzo szeroki zasięg, stając się niekiedy znaczącym wydarzeniem lokalnym. Pomagała promocja w formie plakatów i informacji w internecie. Przemieszczające się głównymi ulicami kolorowe pochody przebranych uczniów, nauczycieli i rodziców z transparentami i głośnymi hasłami, happeningi na rynkach, długie „książkowe łańcuchy” – wszystko to nie mogło pozostać niezauważone. Radosna atmosfera, spontaniczny charakter, akcje typu flash mob czy mannequin challenge wzbudzały sympatię mieszkańców. W sprawozdaniach ze zdziwieniem wspominano przyłączanie się zwykłych przechodniów.

 

Burmistrz nie taki straszny

Warto docenić umiejętność zaangażowania lokalnych władz. Poza bezpośrednim uczestnictwem m.in. burmistrzów, wójtów czy prezydentów (np. Wrocławia czy Rudy Śląskiej), w sprawozdaniach podkreślano pomoc w uzyskaniu zgód na wykorzystanie obiektów publicznych i ulic podczas przemarszów przez miasta, udostępnianie sprzętu strażackiego, a nawet ochronę policji. Akcję chętnie promowały i relacjonowały lokalne media.

Uczniowie Gimnazjum im. Mieszka I w Cedyni. Nagroda za najlepsze zdjęcie.

 

Brawo Wy!

Jako redakcja i pomysłodawca wydarzenia pragniemy pogratulować i serdecznie podziękować wszystkim organizatorom. Zarówno tym, którzy stworzyli atrakcje dla setek uczniów, jak i czytającym w wąskim gronie stałych bywalców biblioteki. Brak przymusu, będący podstawą „Jak nie czytam, jak czytam”, dotyczy również organizatorów – każdy robi to tak, jak chce i jak może.

 

Kolejny raz opisujemy wyczyny bibliotek, starając się nie wpaść w patetyczne tony i zbytnio się nie powtarzać. Mało jest środowisk zawodowych mogących pochwalić się taką zdolnością do wspólnego działania. Już trzeci rok z rzędu (po Ogólnopolskich Wyborach Książek i zeszłorocznej edycji JNCJC) biblioteki przeprowadzają wspólnie najliczniejszą akcję czytelniczą w kraju. Nie da się przecenić znaczenia takiej współpracy środowiska, szczególnie, że nie wymaga zewnętrznego dofinansowania, koordynatorów, budżetu na promocję, potężnych patronów i politycznej ideologii. Podczas gdy inni debatują, jak zachęcić Polaków do czytania, biblioteki same zbierają prawie pół miliona osób.

Termin – kontrowersje:
Podobnie jak rok temu, dotarły do nas sygnały, że w dniu akcji uczniowie danej szkoły są na zielonych szkołach, że zaplanowano już obchody Dnia Dziecka itd. Inni organizatorzy wspominali z kolei w sprawozdaniach, że termin pozwolił im na wydłużenie akcji i zaproszenie rodziców. Zapewne żadna data nie będzie odpowiadała wszystkim, ale w przyszłości postaramy się dobrać ją wspólnie z dotychczasowymi organizatorami.

 

Po co komu ten rekord?

Spotkaliśmy się z uwagami (co prawda nielicznymi i głównie spoza naszego środowiska), że dążenie do pobijania rekordu w czytaniu nie ma sensu. Oczywiście, że nie jest on głównym celem naszej akcji. Rekord to symbol, miara obrazująca skalę przedsięwzięcia i motywacja dla uczniów, których łatwiej zaangażować w przedsięwzięcie polegające na rywalizacji. Cele akcji, które zawsze wymieniamy, są mniej nośne, ale ważniejsze. To m.in. budowanie pozytywnych skojarzeń z czytelnictwem, integracja bibliotek z dziećmi i młodzieżą, umacnianie pozycji bibliotek w szkołach i w środowisku lokalnym, walka ze stereotypem, że „dzisiejsza młodzież nie czyta”.

Większość organizatorów brała udział w poprzednich akcjach, ale są też tacy, którzy dołączyli do nas w tym roku. Cieszy wyrażana w wielu sprawozdaniach chęć wzięcia udziału ponownie i komentarze o tym, jaką satysfakcję daje organizacja akcji. To zresztą nie tylko satysfakcja, ale też wymierne efekty:

1

459 409 osób poczytało sobie w jednym momencie.

2

Setki tysięcy uczniów zapamiętają miłe wydarzenie zorganizowane w ich szkołach na cześć książek.

3

Jeszcze większa liczba rodziców i innych członków rodzin z aprobatą wysłuchała, jak to „dziś w naszej szkole pobijano rekord w czytaniu”.

4

To kolejny manifest mocy sprawczej i zdolności organizacyjnych bibliotek. Nie trzeba już nikogo przekonywać nie tylko o zasadności ich istnienia, ale także ważnej funkcji w promocji czytelnictwa.

5

To kolejny krok ku poprawie wizerunku bibliotek. Obrazy i spektakularne liczby najlepiej działają na masową wyobraźnię.

6

To argument przeciwko stereotypom, że młodzież nie czyta książek.

7

Strona czytamy.org to gotowy folder reklamowy działalności bibliotek.

8

To darmowa reklama bibliotek w lokalnych mediach, relacjonujących przebieg akcji.

9

To podnoszenie pozycji biblioteki w ramach szkoły, a czasem wręcz zauważenie jej przez dyrektora i grono pedagogiczne.

10

To liczne kontakty lokalne. Trudno przecenić fakt uczestniczenia lokalnych władz w bibliotecznym przedsięwzięciu dla wizerunku bibliotek i czytelnictwa w ich oczach.

11

To nowi czytelnicy, których być może uda się przyciągnąć do biblioteki na stałe.

Nagrody

Wybór laureatów tradycyjnie nie był łatwy. „Najciekawszym sposobem realizacji akcji” jest zebranie całej miejscowości i obchody na rynku czy całodzienny piknik czytelniczy? Mierzyć to uśmiechami uczniów czy może wykazem atrakcji? To tylko niektóre dylematy, więc większość nagród rozlosowaliśmy.

Za najciekawszy sposób realizacji nagrodziliśmy Szkołę Podstawową nr 2 im. Panny Maryi w Inowrocławiu. Nie spotkaliśmy się jeszcze z takim dystansem do siebie u pracowników szkoły. Uczniowie oglądający inscenizację „Rzepki” wiwatowali i tarzali się ze śmiechu. Trudno się dziwić, gdy klasy I-III widzą swoich nauczycieli tańczących na środku boiska w przebraniach żaby, bociana, czy babci „kici” . Zresztą grono pedagogiczne nie bawiło się gorzej. Poza tym było wspólne czytanie, piosenka, taniec z książką, puszczanie balonów z napisami, żywe maskotki i rodzinny piknik. Według sprawozdania, że ich „szkolna impreza roku”. Jedno jest pewne – gdy którykolwiek z uczniów pomyśli kiedyś o dniu czytania w szkole, od razu się uśmiechnie. Dokładnie o to nam chodziło.

Top